Reklama:





Zapraszamy:





Dzieci szczęścia





niby to Burska dała się komu pożywić. Sama sobie za to dobrze kabzę nabiła; rachowała po cztery głowy cukru na miesiąc, a dwóch nie wydała.
Panna Marcela w takie drobiazgi nie wchodziła.
— Abo to Burskiej chciało się na targ chodzić?
dyć pani Mateuszowa, widziałem sam, rachowała kuraki na pół rubla, a po dwa złote płaciła.
— A Tomasz to swoim koniom dawał może cały obrok, zwożony z targu?
albo i kowalowi płacił te wszystkie podkowy, co panu rachował? — odparła rozłoszczona kucharka, która nikomu dobrego słowa nie dała.
— To swoja rzecz — wyrzekł filozoficznie Tomasz — konie i tak były tłuste i nie kulały.
— A pan Tomasz woził niemi niejednego i brał pół rubelki — potrącił Wojciech.
— Niby to pan Wojciech mało się napalił pańskich cygar, naspijal pańskiego wina, nachodził w pańskicli rzeczach!
— Tak, nieprzymierzając jak panna Matylda — krzyczała, śmiejąc się kucharka.
— Bardzo proszę — wyrzekła obrażona panna służąca — ja przecież cygar nie palę...
Wojciech bliżej widać wtajemniczony w te sprawy, zaśmiał się dwuznacznie.
— Niech się panna nie gniewa; co się wie, to się wie.
Mało to pakietów nawynosiła Magda od panny do brata, czy już tam nie wiem kogo.
Panna Matylda wahała się chwilę, czy ma się obrazić; czy nie, i zdecydowała się wszystko w żart obrócić, rzekła więc z umizgiem do młodego lokaja:
— Że też to pan
Wojciech musi wszystko zobaczyć.
— A widzi panna, po co to się próżno zapierać!
Jadwinia słuchała zdumiona. Były to dla niej rzeczy nowe zupełnie.
Nie przyszło jej nigdy na myśl, iż byli otoczeni szajką łotrów, szpiegów, nieprzyjaciół.
Znowu życie odkrywało przed nią jedną ze swych stron wstrętnych, o której nie miała pojęcia.
Wstyd jej było pokazać, że słyszała rozmowę, gdzie na wyścigi chwalono się z popełnionych kradzieży.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 Nastepna>>